Gmina podkreśla, że decyzja ta ma szerokie poparcie „społeczności szkolnej”, w tym rodziców i nauczycieli:
-W ankietach przygotowanych przez dyrekcję większość rodziców i nauczycieli opowiedziała się za nauczaniem wszystkich klas w budynku przy ul. Ociosowej 3 - głosi komunikat ratusza.
Brzmi dobrze, ale co naprawdę myślą rodzice? Ratusz mówi o „większości rodziców i nauczycieli za”, ale brakuje transparentnych danych. Nie opublikowano pełnych wyników ankiet, próby, listy pytań ani statystyk. Tylko krótkie zdanie w komunikacie. Wielu komentujących zwraca uwagę, że:
- rodzice nie widzieli szczegółowo udostępnionych wyników ankiet,
- część rodziców twierdzi, że nie została właściwie poinformowana o konsekwencjach zmian,
- w mediach społecznościowych pojawiają się głosy, że ankiety były przeprowadzone tylko w wąskiej grupie, nie odzwierciedlając wszystkich rodzin SP3.
Na jednym z lokalnych profili na Facebooku internauta komentował, że „dobrze, że żadne decyzje nie są podejmowane w zaciszu gabinetów, ale też ważne, żeby rodzice realnie byli włączani w proces, a nie tylko w statystyki”. Urząd chętnie mówi o „nowoczesnym, dobrze wyposażonym budynku przy ul. Ociosowej 3”, z salami, biblioteką, stołówką, zapleczem multimedialnym. To pozytywne aspekty, ale wzrasta też obawa:
- czy scalenie dwóch lokalizacji nie stworzy problemów logistycznych dla rodzin czy uczniów dojeżdżających z różnych części miasta,
- czy zabieg ten nie jest przede wszystkim odpowiedzią na cięcia budżetowe, a nie realne potrzeby dzieci i nauczycieli,
- oraz czy opinie o „większości rodziców za” są odzwierciedleniem realnej woli społeczności, czy jedynie urzędniczą narracją mającą usunąć dyskusję w cień.
Największe zastrzeżenie wielu rodziców dotyczy braku autentycznej debaty publicznej. Ankiety i rekomendacje zespołów eksperckich to jedno, ale dialog otwarty i transparentny z rodzicami, który odpowiadałby na ich realne obawy, to drugie. Niektórzy rodzice wyrażają w komentarzach frustrację, że ich głosy nie są w pełni reprezentowane. Mówią, że ankiety odbywały się w pośpiechu lub że pytania zawierały sugerujące odpowiedzi, co mogło zniekształcić obraz rzeczywistego poparcia.
To nie jest „kolejny rozdział historii”, to decyzja o przyszłości edukacyjnej dzieci i rodzin z Polkowic, która powinna opierać się na solidnej transparentności i rzetelnej społecznej konsultacji, a nie jedynie oficjalnych zapewnieniach.
A co ze szkołą dla dzieci z niepełnosprawnościami?
W całej tej dyskusji coraz głośniej wybrzmiewa jeszcze jeden temat, który dla wielu rodzin jest znacznie ważniejszy niż reorganizacja budynków. Mieszkańcy od dłuższego czasu upominają się o realne działania w sprawie szkoły dla dzieci z niepełnosprawnościami. Tymczasem burmistrz publicznie odsyła rodziców do starostwa, podkreślając, że to kompetencja powiatu. Formalnie, być może tak. Problem w tym, że mieszkańców nie interesuje urzędnicze „to nie moja działka”, lecz konkretne rozwiązania.
Trudno nie odnieść wrażenia, że i w tej sprawie włodarz miasta wygodnie umywa ręce, przerzucając odpowiedzialność na inny szczebel samorządu. Szkoda tylko, że gdy przychodzi do wspólnych zdjęć i oficjalnych uroczystości ze starostą, problem kompetencji nagle przestaje być tak wyraźny. Czy wtedy również padają trudne pytania o szkołę, o którą proszą rodzice? Czy temat jest realnie podnoszony przy wspólnym stole? Mieszkańcy wybrali burmistrza nie po to, by odbijał piłeczkę między instytucjami, lecz by aktywnie zabiegał o rozwiązania, nawet jeśli wymagają one współpracy i determinacji. Bo od wskazywania palcem odpowiedzialnych, dzieciom nie przybędzie wsparcia ani miejsca do nauki.

![Klaudia. Kobieta pracująca [EDIT!] Klaudia. Kobieta pracująca [EDIT!]](https://static2.wieszwiecej.com.pl/data/articles/sm-4x3-klaudia-kobieta-pracujaca-1754483914.jpg)




Napisz komentarz
Komentarze