Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 11 lutego 2026 04:00
Polkowice

Propaganda UG. Gdy uczeń przebija nauczyciela...

Gdyby ktoś, kiedyś pisał podręcznik do alchemii samorządowej, rozdział pierwszy zaczynałby się od hasła: „Patrz: Polkowice”. Bo tu, sądząc po oficjalnych komunikatach, obowiązuje prosta zasada: czego Wiesław się nie dotknie, to zamienia się w złoto. A jeśli coś, przypadkiem, nie lśni, to znaczy, że jeszcze nie przeczytaliście o tym właściwej informacji na stronie urzędu.

Za czasów najmniej sprawczego burmistrza, strona polkowice.eu jest jak kronika sukcesów w wersji turbo. Każda decyzja jest historyczna. Każda inwestycja jest przełomowa. Każde spotkanie jest „owocne”. A jeśli pojawia się ankieta, to można ją czytać z drżeniem emocji: czy padnie 98%, czy jednak 99,7% poparcia? Bo przecież mieszkańcy, jak jeden mąż i jedna żona: zawsze są „na tak”. Prawie jak w czasach, gdy frekwencja wyborcza przekraczała granice fizyki, a sprzeciw był egzotyczną legendą z Zachodu.

Najbardziej fascynujące są konsultacje społeczne. W innych miastach: chaos, dyskusje, różne zdania, emocje. A tu? Harmonia. Jednomyślność. Cud. Jeśli szkoła ma zostać zlikwidowana, to zapewne dlatego, że mieszkańcy sami, gremialnie i z entuzjazmem, uznali, iż edukacja to przeżytek, a dzieci najlepiej rozwijają się w warunkach bardziej… elastycznych. A jeśli nie, to znaczy, że propaganda osiągnęła poziom tak wyrafinowany, iż dawni mistrzowie narracji, jak i moja osoba (K. Kaczanowski)  mogliby tylko notować pilnie w kajeciku.

Bo tu narracja nie tyle wyprzedza rzeczywistość, co ją kreuje. Najpierw sukces, potem rzeczywistość próbuje nadążyć. Najpierw triumf, potem drobne szczegóły. W komunikatach wszystko jest „dla dobra mieszkańców”, „w trosce o rozwój”, „z myślą o przyszłości”. Przyszłość w Polkowicach musi być zresztą wyjątkowo jasna, skoro każda decyzja jest strzałem w dziesiątkę, a każdy projekt wzorem dla kraju.

Można by pomyśleć, że to jedyne miejsce w Polsce, gdzie nie ma konfliktów, sporów, niepewności. Albo mieszkańcy osiągnęli poziom zbiorowej zgody zen, o którym filozofowie mogą tylko marzyć, albo system komunikacji władzy działa z taką precyzją, że potrafi wygładzić nawet najostrzejsze kanty rzeczywistości.

I tak czytając kolejne aktualności, człowiek zaczyna się zastanawiać: czy polkowice.eu to jeszcze portal informacyjny, czy już literacki gatunek fantasy? Bo w tej opowieści wszystko się udaje, wszystko jest potrzebne i wszystko ma niemal stuprocentowe poparcie. A jeśli gdzieś pojawia się rysa, to zapewne tylko po to, by jeszcze mocniej zabłysło złoto, w które niezmiennie zamienia się każda decyzja.

W końcu są miejsca, gdzie władza musi się tłumaczyć. A są też takie, gdzie wystarczy ogłosić sukces, i sukces staje się faktem. W Polkowicach najwyraźniej obowiązuje ta druga szkoła alchemii. Faryzeuszy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze