Pan Remigiusz Kubowicz w swoim ostatnim wezwaniu do wyjaśnień uderzył w nutę niemalże rewolucyjną, pytając, czy Burmistrz jest włodarzem wszystkich mieszkańców, czy tylko tych „zakartowanych”. To uroczo naiwne pytanie. Z perspektywy ratusza sprawa jest prosta: masz kartę, to i masz prawo do zdrowia. Nie masz karty? Twoje wieloletnie zamieszkiwanie i współtworzenie lokalnej społeczności to tylko sentymentalne mrzonki, które nie wytrzymują starcia z potęgą „identyfikatora administracyjnego”. Krytyka płynąca od mieszkańców często skupia się na tym samym punkcie: programy zdrowotne i rehabilitacyjne, finansowane przecież z podatków nas wszystkich, stały się narzędziem segregacji. To genialny w swej prostocie mechanizm marketingowy. Chcesz naprawić kręgosłup? Najpierw zapisz się do naszego fanklubu.
Głosy niezadowolenia wskazują, że Karta Mieszkańca, zamiast być ułatwieniem, stała się murem. Dla seniorów czy osób mniej biegłych w biurokracji, konieczność wyrobienia kolejnego dokumentu, by uzyskać dostęp do świadczeń, które teoretycznie należą im się z racji zamieszkania, jest zwyczajnie upokarzająca. Ale czy kogoś w Urzędzie Gminy to wzrusza? Skądże! Sukces musi mieć swój nośnik, a kolorowy plastik w portfelu tysięcy ludzi wygląda w statystykach znacznie lepiej niż nudne zapewnienie konstytucyjnej równości.
Burmistrz Wabik, jako sternik tego sukcesu, zdaje się wyznawać zasadę, że rehabilitacja to nie prawo, lecz przywilej dla uważnych i posłusznych. Jeśli ktoś czuje się dyskryminowany, to najwyraźniej po prostu nie rozumie nowoczesnego zarządzania miastem, gdzie mieszkaniec jest produktem, który należy odpowiednio skatalogować. W obliczu tak miażdżącej argumentacji pana Kubowicza i narzekań „niezakartowanych” malkontentów, nasuwa się jeden, jedyny wniosek: nie przeszkadzajmy. Nie wolno mącić spokoju ratuszowej ekipy zbędnymi pytaniami o podstawy prawne czy standardy moralne. Przecież to wszystko dla naszego dobra, nawet jeśli to dobro wymaga od nas stania w kolejce po plastikową przepustkę do normalności.
Dlatego, drodzy Polkowiczanie, pozwólmy burmistrzowi Wabikowi robić swoje. Niech buduje te cyfrowe i plastikowe mury, niech dzieli nas na lepszych i gorszych wedle uznania urzędników. A przede wszystkim, pozwólmy mu przemawiać. Nic tak nie poprawia humoru w kolejce do lekarza (oczywiście z Kartą w dłoni), jak kolejna płomienna mowa o tym, jak wspaniale i sprawiedliwie żyje się w Polkowicach. W końcu, jak mawiają klasycy sarkazmu: jeśli fakty nie pasują do wizji burmistrza, tym gorzej dla faktów. I dla mieszkańców bez kart.



![Klaudia. Kobieta pracująca [EDIT!] Klaudia. Kobieta pracująca [EDIT!]](https://static2.wieszwiecej.com.pl/data/articles/sm-4x3-klaudia-kobieta-pracujaca-1754483914.jpg)





Napisz komentarz
Komentarze