Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 29 maja 2026 17:33
Polkowice

Czego naprawdę NIE zbadała Inspekcja Pracy? Anatomia problemu Pawła Kowalskiego

Kiedy do radnych Rady Miejskiej w Polkowicach zaczęły napływać dramatyczne, anonimowe wiadomości od pracowników tamtejszego Aquaparku, stało się jasne, że pod błyszczącą kopułą kompleksu basenowego dzieje się coś złego. Jako redakcja portalu wieszwiecej.com.pl natychymast podjęliśmy temat, zwracając się do burmistrza Polkowic z oficjalnym zapytaniem o reakcję na sygnały dotyczące mobbingu. Odpowiedź włodarza? Klasyczne odbicie piłeczki, stwierdził krótko, że anonimami zajmować się nie będzie. Gdy sprawę zaczęli drążyć dociekliwi radni, burmistrz zbył ich, odsyłając do Rady Nadzorczej spółki. Zamiast merytorycznej dyskusji, doczekaliśmy się za to fali agresji ze strony prezesa Aquaparku, Pawła Kowalskiego, który na pytania o sytuację pracowników odpowiedział... groźbami postępowań sądowych kierowanymi zarówno do radnych, jak i do naszej redakcji.
Czego naprawdę NIE zbadała Inspekcja Pracy? Anatomia problemu Pawła Kowalskiego

Autor: e-legnickie.pl

Źródło: e-legnickie.pl

Urzędowe media i sam ratusz milczały jak zaklęte, aż do ostatniej sesji Rady Miejskiej, na której prezesowi Kowalskiemu uroczyście oddano głos, by odczytał protokół pokontrolny Państwowej Inspekcji Pracy. Sukces? Wybielenie zarządu? Nic z tych rzeczy. Oficjalny dokument PIP obnaża brutalną prawdę: realnego mobbingu nikt tam nawet nie próbował zbadać.

Wnikliwa analiza pisma Młodszego Inspektora Pracy Ewy Fugiel, z dnia 20 maja 2026 roku, nie pozostawia złudzeń. Czy PIP badał mobbing w Aquaparku? W sensie prawnym i proceduralnym: tak. W sensie ludzkim i faktycznym: absolutnie nie.  W dokumencie czarno na białym wskazano, jak wyglądała ta kontrola. Inspektor pracy dokonał ustaleń wyłącznie na podstawie „okazanej w toku kontroli dokumentacji” oraz „przedłożonych wyjaśnień osób działających w imieniu pracodawcy”. Co to oznacza w praktyce? PIP sprawdziła jedynie, czy w firmie istnieje suchy regulamin antymobbingowy oraz czy pracownicy podpisali oświadczenia, że go znają. Na tej podstawie stwierdzono, że pracownicy nie składali formalnych skarg drogą oficjalną.  

W całym raporcie próżno szukać jakichkolwiek śladów: poufnych, bezpośrednich rozmów inspektorów z załogą; anonimowych ankiet, które pozwoliłyby pracownikom bezpiecznie opisać realną atmosferę w pracy bez strachu przed natychmiastowym zwolnieniem. Sama Inspekcja na koniec asekuracyjnie rozłożyła ręce, wprost przyznając w piśmie, że:„(...) część podnoszonych w anonimowej korespondencji kwestii odnosi się do subiektywnej oceny atmosfery pracy, relacji interpersonalnych oraz sposobu zarządzania zakładem pracy, które pozostają poza zakresem właściwości rzeczowej Państwowej Inspekcji Pracy.”  

Wniosek jest porażająco prosty: skoro PIP realnie nie badała relacji międzyludzkich i psychicznego odbioru sytuacji, to logiczne, że go „nie stwierdziła”. Przedstawianie tego dokumentu przez prezesa jako dowodu na krystaliczną atmosferę w Aquaparku jest ordynarną manipulacją.

Najbardziej bulwersujący jest jednak polityczno-towarzyski teatr, jaki rozegrał się na ostatniej sesji. Jak silne więzi muszą łączyć burmistrza z prezesem Pawłem Kowalskim, skoro nagle przerwano medialne milczenie i dano szefowi basenowej spółki jego „5 minut” na oficjalnej antenie? To, co usłyszeliśmy z ust prezesa Kowalskiego podczas jego wystąpienia, przekroczyło wszelkie granice debaty publicznej. Zamiast pokory i merytorycznego odniesienia się do formalnych uchybień wykazanych przez PIP (takich jak błędy w harmonogramach czasu pracy czy brak wpisów w kartach szkoleń stanowiskowych ), prezes ponowił publiczne groźby pod adresem radnych miejskich. Za co? Za to, że wypełniają swój ustawowy mandat. Na dodatek pan Kowalski w bezpardonowy sposób naruszył dobra osobiste redaktora naczelnego portalu wieszwiecej.com.pl.  Zgodnie z celną i natychmiastową ripostą przewodniczącego rady miejskiej, Piotra Cybulskiego, odsyłamy Pana, panie prezesie, do lektury Ustawy o samorządzie gminnym:
 

Zgodnie z art. 24 pkt 2-7 o samorządzie gminnym, Radni mają prawo do m.in. uzyskiwania informacji i materiałów, wglądu w działalność urzędu gminy, a także spółek z udziałem gminy, spółek handlowych z udziałem gminnych osób prawnych, gminnych osób prawnych, oraz zakładów, przedsiębiorstw i innych gminnych jednostek organizacyjnych, z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej; składania interpelacji i zapytań. Zaś zgodnie z art. 25. pkt.1. W związku z wykonywaniem mandatu radny korzysta z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych.

Z naszych pewnych informacji wynika, że za wszystkie publiczne groźby wobec funkcjonariuszy publicznych, na dniach wpłynie do Prokuratury oficjalne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Pawła Kowalskiego.

Choć jako dziennikarze mamy grubą skórę i niejedno widzieliśmy, nie pozwolimy na publiczne szkalowanie i próby zastraszania wolnych mediów. 

-Panie Kowalski: oficjalnie zapraszamy Pana na drogę sądową za naruszenie dóbr osobistych naszego redaktora naczelnego. Dajemy Panu równe 7 dni na publiczne przeprosiny za sformułowania, których użył Pan na sesji wobec redaktora naczelnego wieszwiecej.com.pl. Przypominamy tylko, choć znając Pana skrupulatność w zbieraniu informacji, że redaktor naczelny wieszwiecej nie jest amatorem z przypadku. To dyplomowany dziennikarz, absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na prestiżowym Uniwersytecie Jagiellońskim, a nasz tytuł to w pełni legalne, zarejestrowane w rejestrze dzienników i czasopism pod pozycją Pr-354  przez Sąd Okręgowy w Legnicy, wydawnictwo. 

Ani radni, którzy odważnie nagłośnili temat, ani nasza redakcja nie damy się zakneblować, nawet jeśli czuje się Pan bezkarny jako nowe, gorące „odkrycie towarzyskie” pierwszego obywatela Polkowic. Do zobaczenia na sali sądowej albo w kolejnych artykułach, w których z bliska przyjrzymy się Panu i Pana metodom zarządzania.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze