Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 21 lipca 2026 22:39
Polkowice

Bitcoinowa afera w polkowickim ratuszu. Minęło kilka lat, a jej bohaterowie wciąż są obecni w życiu publicznym

Była jedną z najgłośniejszych afer samorządowych w regionie i odbiła się szerokim echem w całej Polsce. W 2019 roku media informowały o wykryciu w Urzędzie Gminy Polkowice urządzeń służących do wydobywania kryptowalut, które miały być zasilane energią elektryczną opłacaną przez podatników. Sprawa trafiła do prokuratury, a wobec czterech byłych pracowników przedstawiono zarzuty dotyczące kradzieży energii elektrycznej. Dziś, po kilku latach, warto zadać pytanie: co dzieje się z osobami, które były związane z tą głośną sprawą?

Afera wybuchła w marcu 2019 roku. Nowe władze Polkowic poinformowały o podejrzeniu, że w jednym z pomieszczeń urzędu przez wiele miesięcy działały urządzenia służące do wydobywania kryptowalut. Według informacji przekazanych przez gminę sprzęt miał pracować praktycznie przez całą dobę, wykorzystując energię elektryczną finansowaną z budżetu samorządu. Wysokie rachunki za prąd zwróciły uwagę nowych władz, które zdecydowały się zawiadomić prokuraturę.

Według szacunków przedstawianych w tamtym czasie przez urząd, gmina mogła ponieść straty liczone w tysiącach złotych, natomiast osoby korzystające z urządzeń mogły osiągać prywatne korzyści z wydobywania kryptowalut. Informacje o sprawie obiegły ogólnopolskie media i stały się symbolem nadużywania publicznego majątku do celów prywatnych.

Kilka miesięcy później Prokuratura Rejonowa w Lubinie poinformowała o przedstawieniu zarzutów czterem byłym pracownikom Urzędu Gminy Polkowice. Zarzuty dotyczyły kradzieży energii elektrycznej poprzez zasilanie prywatnych urządzeń wykorzystywanych do wydobywania kryptowalut. Za taki czyn grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Publicznie dostępne wydania „Gazety Polkowickiej” pokazują, że w skład zespołu redakcyjnego działającego przy Urzędzie Gminy wchodzili między innymi Konrad Kaptur jako redaktor naczelny, Tomasz Praski oraz Paweł Paździor. Wszyscy byli związani z ówczesnym Wydziałem Komunikacji Społecznej.

Co robią dziś?

Z publicznie dostępnych materiałów wynika, że Tomasz Praski nadal współpracuje z Urzędem Gminy Polkowice. Jego nazwisko znajduje się w składzie redakcyjnym współczesnych wydań „Gazety Polkowickiej”, a także pod materiałami publikowanymi przez gminę. Również Paweł Paździor pozostaje związany z samorządową promocją i fotografią: jego zdjęcia regularnie pojawiają się w publikacjach urzędu, a nazwisko figuruje w zespole redakcyjnym gazety gminnej. A Konrad Kaptur? Dzielnie wspiera Pawła Kowalskiego w Aquaparku w zakresie media relations.

Sprawa rodzi także pytania o standardy zatrudniania i odpowiedzialność osób pełniących funkcje publiczne. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że osoby odpowiedzialne za promocję gminy czy komunikację społeczną będą cieszyć się nie tylko odpowiednimi kompetencjami, ale również zaufaniem publicznym.

Od ujawnienia afery i wyroków sądu minęło już kilka lat, jednak pamięć o niej w Polkowicach wciąż jest żywa. Dla wielu mieszkańców pozostaje symbolem niegospodarności i wykorzystywania publicznego majątku do prywatnych celów. Jednocześnie część osób związanych z tamtym środowiskiem nadal jest obecna w życiu publicznym lub samorządowym. To sprawia, że pytania o rozliczenie przeszłości i standardy życia publicznego nadal powracają w lokalnej debacie, panie W. Wabik...

Z informacji, do których dotarliśmy, kolejna osobą z kręgu Wiesława Wabika ma spore problemy w sądzie (bardzo bliska przyjaciółka rodziny Wabików, z Lubina). O tym po wakacjach. Ciekawymi ludźmi otacza się burmistrz Polkowic, ale cóż, takiego sobie wybraliście. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze