Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 4 lutego 2026 04:24
Polkowice

SM Cuprum scementowała sojusz Lepszych Polkowic ze starym PdMP

Wybór nowych władz w Spółdzielni Mieszkaniowej Cuprum miał być zwykłą reorganizacją, rutynową korektą, technicznym uporządkowaniem spraw po miesiącach chaosu. Ale w Polkowicach nic nie jest „zwykłe”, gdy w grę wchodzą wpływy, stołki. I tak, jak pisaliśmy na początku listopada: prezesem i wiceprezesem zostali radni: Ireneusz Traczyk (wieloletni stronnik W. Wabika) i Sł. Tarnowski (Lepsze Polkowice). Do tego grona dołączyła doświadczona w pracy w spółdzielni Iwona Okaj-Krajewska.

Męska część zarządu SM Cuprum, to osoby aktywne w lokalnej polityce, a ich wybór stał się symbolem czegoś znacznie większego niż sama spółdzielnia...

Jeszcze kilka lat temu lokalna scena polityczna była spolaryzowana: obóz obecnego burmistrza (ex-PdMP) kontra ugrupowania domagające się zmian, krytykujące styl rządzenia, zarządzanie gminnymi instytucjami, brak przejrzystości. Formacje takie jak Lepsze Polkowice stawiały się w kontrze do ówczesnej władzy, idąc do wyborów z hasłami rozliczeń, kontroli i „nowej jakości”. Dziś część dawnych krytyków stoi ramię w ramię z tymi, których tak otwarcie zwalczali. Dziś to wspólny front polityczny, coraz trudniejszy do odróżnienia w codziennej praktyce od ugrupowania, przeciw któremu kiedyś występowali.

A spółdzielnia? Spółdzielnia staje się cementem. Nie sposób nie zauważyć, że obsadzenie kluczowych funkcji w spółdzielni ludźmi bliskimi obecnemu układowi władzy przynosi kilka korzyści i nie tylko dla samej spółdzielni. To nie jest zarzut. To opis mechanizmu. W ten sposób działa polityka, szczególnie lokalna, gdzie dostęp do instytucji publicznych i spółdzielczych oznacza realne narzędzia działania. O ile w innych miastach podziały polityczne bywają trwałe, o tyle Polkowice mają swoją własną logikę. Tu nic nie jest dane raz na zawsze. Tu jedyną niezmienną jest… zmienność. Zmieniają się hasła, koalicje, deklaracje ideowe.

Jedni porzucają stare hasła i dołączają do grupy trzymającej władze, inni zapomnieli, że w ogóle podpisywali jakieś umowy koalicyjne (WW)...

Dlaczego akurat spółdzielnia jest tak cennym łupem? Bo SM Cuprum to nie tylko administracja budynków. To stabilne finanse, setki decyzji o wartości liczonych w milionach złotych, a przede wszystkim dostęp do mieszkańców. Władza nad spółdzielnią to władza nad jedną z największych zorganizowanych grup społecznych w mieście. To możliwość budowania kapitału zaufania, pozycji, wpływu, widoczności. 

SM Cuprum stała się kolejnym elementem układanki, która pokazuje, jak elastyczna może być lokalna scena polityczna, gdy stawką są wpływy. Dawni przeciwnicy razem, dawni adwersarze uśmiechnięci do wspólnego zdjęcia, dawne deklaracje wyciszone. To już nie zaskakuje.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze