Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 14 stycznia 2026 14:45
KGHM

Nowoczesny związek zawodowy. Jak to działa naprawdę?

W ostatnich tygodniach związki zawodowe znalazły się w centrum uwagi mediów społecznościowych i tradycyjnych. Wszystko za sprawą wyborów przedstawicieli załogi do Rady Nadzorczej KGHM Polska Miedź, które ponownie uruchomiły debatę o roli, sile i znaczeniu organizacji pracowniczych. W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania: czy związki zawodowe to dziś realna reprezentacja interesów pracowników, czy jedynie formalny element zakładowej rzeczywistości? Aby wyjść poza uproszczenia i medialne skróty myślowe, rozmawiamy z Tomaszem Nimczykiem – przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Przedsiębiorstwa Budowy Kopalń w PeBeKa S.A. o tym, jak wygląda codzienna praca nowoczesnego związku zawodowego, gdy gasną kamery i cichną nagłówki.

- WW: Związki zawodowe wielu osobom kojarzą się głównie z protestami i nagłówkami w mediach. Czy to nieco uproszczony obraz?

Tomasz Nimczyk:
- Zdecydowanie tak. Protesty są tylko niewielkim wycinkiem naszej działalności i pojawiają się wtedy, gdy dialog zawodzi. Tymczasem nowoczesny związek zawodowy pracuje każdego dnia, wtedy, gdy nie ma kamer i mikrofonów. Naszym głównym zadaniem jest stała ochrona praw pracowniczych oraz realne wsparcie ludzi w ich codziennym życiu zawodowym i prywatnym.

WW: Zacznijmy więc od podstaw. Jaką rolę pełni dziś związek zawodowy w firmie?

TN:
-Fundamentem jest niezależność od pracodawcy i samorządność. Reprezentujemy pracowników w dialogu z firmą, pilnujemy przestrzegania prawa pracy i współtworzymy rozwiązania systemowe. Najważniejszym narzędziem są układy zbiorowe pracy. Można powiedzieć, że to swoista „Konstytucja” zakładu, regulująca warunki zatrudnienia, wynagrodzenia i bezpieczeństwo.

WW: Wspomina Pan o realnych narzędziach wpływu. Co to oznacza w praktyce dla pracownika?

TN:
- Przede wszystkim to, że pracownik nie jest sam. Pracodawca nie może podejmować kluczowych decyzji, jak zwolnienia czy kary dyscyplinarne, bez konsultacji ze związkami. To daje realną siłę negocjacyjną. Do tego dochodzi całodobowa opieka prawna, dostępna 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

WW:  Pomoc prawna brzmi poważnie. Czy dotyczy tylko spraw pracowniczych?

TN
- Nie tylko. Oczywiście kodeks pracy to podstawa, ale wsparcie obejmuje również sprawy cywilne, karne, a nawet rodzinne. To bardzo szeroki parasol ochronny, który daje poczucie bezpieczeństwa nie tylko w miejscu pracy, ale i poza nim.

WW: Związek to jednak nie tylko paragrafy. Jak wspieracie pracowników w życiu prywatnym?

TN:
- Bo życie nie kończy się na pracy. Przykładowo: narodziny dziecka to ogromna radość, ale też duże wyzwanie finansowe. Dlatego nasi członkowie otrzymują jednorazowe wsparcie w wysokości 1000 zł. Statut przewiduje pomoc także w innych ważnych momentach: przy ślubie, ale również w tych najtrudniejszych, jak śmierć bliskiej osoby.

WW:  A co z integracją i budowaniem wspólnoty?

TN:
-To trzeci, często niedoceniany filar działalności. Związek to przede wszystkim ludzie. Organizujemy uroczystości barbórkowe, imprezy mikołajkowe dla dzieci, spotkania integracyjne. Te wydarzenia budują relacje, wzmacniają solidarność i pokazują, że wspólnota naprawdę ma znaczenie, zwłaszcza w trudnych momentach.

WW: Jaką największą wartość widzi Pan w przynależności do związku zawodowego?

TN:
-Różnica między działaniem w pojedynkę a działaniem we wspólnocie jest kolosalna. Samotny pracownik w sporze z pracodawcą często zostaje z kosztami i stresem. W związku ma bezpłatną reprezentację, wsparcie prawne i poczucie bezpieczeństwa. Cała siła tkwi we wspólnocie. To nie slogan, to codzienna praktyka.

WW: Czy taki model związku zawodowego to przyszłość?

TN:
-Jestem przekonany, że tak. Związek, który łączy ochronę prawną, realne wsparcie socjalne i budowanie społeczności, może funkcjonować daleko poza krzykliwymi nagłówkami. To nowoczesny model działania, który odpowiada na realne potrzeby ludzi. I to jest kierunek, w którym chcemy iść.

WW: Na koniec: w najbliższych wyborach do Rady Nadzorczej KGHM Polska Miedź S.A. bierze Pan udział jako kandydat. Co skłoniło Pana do startu i dlaczego te wybory są tak ważne?

TN:
-Tak, zdecydowałem się kandydować w tych wyborach. Startuję w okręgu Spółek Grupy Kapitałowej (w tym PeBeKa), z ramienia Federacji Związków Zawodowych KGHM. Uważam, że to wyjątkowa okazja, by mieć realny wpływ na decyzje strategiczne firmy. Nie tylko w kwestii warunków pracy czy bezpieczeństwa, ale również przyszłości całej Grupy Kapitałowej. W Radzie Nadzorczej można w praktyce reprezentować interesy pracowników, zgłaszać ich potrzeby i brać udział w nadzorze nad kluczowymi inwestycjami oraz decyzjami zarządu. To nie jest jedynie funkcja formalna, ale realna przestrzeń, by w imieniu załogi uczestniczyć w budowaniu stabilnej i bezpiecznej przyszłości KGHM-u.

Dlatego zachęcam wszystkich pracowników do udziału w tych wyborach. To moment, kiedy Wasz głos ma znaczenie i może przełożyć się na coś więcej niż tylko symboliczne przedstawicielstwo w strukturach spółki.

WW: Dziękuję za rozmowę.

Tomasz Nimczyk:
- Dziękuję za tę rozmowę i możliwość pokazania, czym naprawdę jest codzienna praca związku zawodowego.

[ Tomasz Nimczyk, jest przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Przedsiębiorstwa Budowy Kopalń w PeBeKa S.A. ]

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

KOMENTARZE
Autor komentarza: HenioTreść komentarza: Wspaniały Sport tylko naród tępy i tylko piłka nożna i piłka nożnaData dodania komentarza: 20.11.2025, 10:21Źródło komentarza: Spróbuj rugby z MiedziowymiAutor komentarza: MateuszTreść komentarza: Pewnie "nie potrafi" postępować z ludźmi, wiec mu się aquapark przewraca.Data dodania komentarza: 17.11.2025, 10:31Źródło komentarza: Najnowsza atrakcja polkowickiego Aquaparku: przerwa techniczna w wersji nieskończonejAutor komentarza: ten na K. ;) ;) :)Treść komentarza: „Wow, gratulacje! 🥳 Aquapark po „kompleksowym remoncie”, otwarty w tym roku, a już w przerwie technicznej w wersji nieskończonej — to dopiero tempo! Pan Kowalski, który kiedyś był tym, który chciał zaorać ten projekt (bo „szkoda kasy na pudrowanie trupa”), nagle stał się kapitanem okrętu, który… chyba pali dziurę w bottlu z wodą. (wieszwiecej.com.pl ) Coś tu pachnie co najmniej kontrastycznie: • Remont kapitalny → otwarcie → natychmiastowa „przerwa techniczna”. • Zarządca z przeszłością „likwidatora” → teraz główny promotor („największej atrakcji”). • Komunikaty typu „wkrótce”, „terminy nieznane”, „przerwa techniczna” → odpadający zaufanie mieszkańców. Pytania (tak, przecież lubimy je zadawać): – Kiedy remont był „kompleksowy”, jakie konkretnie prace wykonano, i czemu już nie działa? – Czy mieszkańcy otrzymali raport-rozliczenie: ile kosztowało, na jak długo miało wystarczyć, kto odpowiada za serwis i opóźnienia? – Czy dziś, kiedy projekt wygląda jak „otwarte-zamknięte”, można powiedzieć: to inwestycja dla ludzi czy dla kamerek otwarcia? Bo wiecie… łatwo być bohaterem otwarcia. Trudniej być odpowiedzialnym za działanie. A kiedy człowiek, który kiedyś głównie krzyczał „nie róbmy tego bo szkoda” — dziś jest głównym promotorem, to albo wielki zwrot fabuły… albo po prostu kolejna scena w spektaklu „inwestycje w gminie”. Czekam na finalne rozliczenie. Do tej pory mamy „przerwę techniczną” i dużo pytań. A jeśli mieszkańcy zapłacili za remont i otwarcie — zasługują na coś więcej niż memy. Brawo Polkowice. Brawo zarządzanie. Ale czas na konkret, nie tylko gwizdki i bębny. 🎺”Data dodania komentarza: 17.11.2025, 01:09Źródło komentarza: Najnowsza atrakcja polkowickiego Aquaparku: przerwa techniczna w wersji nieskończonej