Z relacji obecnych wynika, że nacisk położono na wspólne działanie i wykorzystanie wszystkich dostępnych zasobów. Parafrazując: „Macie wsparcie z gminy na działalność, to się odwdzięczcie". To zdanie miało paść kilkukrotnie. W praktyce oznacza to otwarcie przestrzeni miejskiej na szeroką skalę: skwery, place i ulice mają przez trzy dni tętnić życiem, oferując mieszkańcom i gościom intensywny program wydarzeń. Jednocześnie nie brakuje głosów krytycznych, które zwracają uwagę na charakter tej mobilizacji. Według niektórych uczestników spotkania, oczekiwania wobec instytucji i organizacji miały wyraźnie hierarchiczny ton. Pojawiają się opinie, że wydarzenie ma nie tylko integrować społeczność, ale również budować wizerunek silnego, centralnego przywództwa.
Krytycy wskazują, że zależność finansowa wielu podmiotów od budżetu gminy może wpływać na ich gotowość do bezwarunkowego zaangażowania. W ich ocenie pojawia się pytanie, gdzie kończy się współpraca dla dobra wspólnego, a zaczyna presja polityczna?
Jedno jest pewne: tegoroczne Dni Polkowic nie przejdą bez echa. Czy będą przede wszystkim świętem mieszkańców, czy także demonstracją sprawności dyktatu lokalnej władzy, aby uratować argument, że na dom kultury idzie ponad 11 milionów, okaże się już wkrótce. Ps. Za czasów Andrzeja Wierdaka, taka sytuacja nie miałaby miejsca...

![Klaudia. Kobieta pracująca [EDIT!] Klaudia. Kobieta pracująca [EDIT!]](https://static2.wieszwiecej.com.pl/data/articles/sm-4x3-klaudia-kobieta-pracujaca-1754483914.jpg)




Napisz komentarz
Komentarze